tu i tam

a pomiędzy droga.
a w drogę zabierasz najpotrzebniejsze rzeczy, czasami drobiazgi, które będą Ci przypominać o miejscu, z którego wyruszasz z niematerialnym bagażem wspomnień, który nosisz ze sobą gdziekolwiek byś nie poszedł, który czasami chciałbyś zostawić, a nie możesz.
materialnie ciąży Ci plecak, który po chwili obetrze Ci ramiona, walizka, o której przez następnych kilka dni będzie pamiętała Twoja ręka. fizycznie, ta podróż, choćby krótka da Ci w kość.
a na miejscu?
otworzysz drzwi, lub ktoś Ci je otworzy, wjedziesz do swojego nowego domu, rozpakujesz stare, dobrze znane rzeczy i zaczniesz od nowa. W nowym miejscu, stary Ty.


męska perspektywa

kolejne tłumaczenie bośniackiego smutku. tym razem Bacila je sve niz rijeku.

Kwitła pośród ogrodu jak najpiękniejszy kwiat

Jak część fantazji i muzyki

Słuchała mojej ostatniej piosenki, którą śpiewałem jej

Teraz mówię żegnaj, a była moim całym światem

Przeszła przez moje sny i była chwilą

Całym ciałem była moja, a ja byłem jej

Nosiła naszą miłość, naszego szczęścia pierwszy kwiat

Wszystko to rzuciła do rzeki

I poszła w daleki świat

Ale dzisiejszej nocy powinna usłyszeć i poczuć ból

Pieśni, którą śpiewam jej, tylko jej

Na zawsze niech nosi w sercu znak

Życia, które odrzuciła

Niech usłyszy ból pieśni, którą śpiewam jej, tylko jej

Na zawsze niech nosi w sercu znak

Życia, które odrzuciła


co ciekawe, utwór nie jest jedynie o rozstaniu i smutku po nim. mężczyzna nie może sie pogodzić z tym, że kobieta zrezygnowała z niego i dziecka, które miało się narodzić. niechcący problem abrocji się pojawił, o którą na Bałkanach nietrudno.

bliżej słowa

jest taki piękny utwór Kopriva. chciałam go przybliżyć słowem i przetłumaczyć. w oryginale brzmi cudownie, śpiewany i słuchany brzmi przepięknie i teraz się zastanawiam czy to tylko wina nieudolnego tłumaczenia czy może uczucia, jeśli je wziąć pod lupę są banalne, a problemy śmieszne.
a może tak mi się tylko wydaje.

Gdybyś nie zawierzyła mi kiedyś

Nie czułabyś się teraz pusta i opuszczona

Jak ziemia pragnąca deszczu

Jak matka oczekująca dziecka

Czekając pozwoliłaś Twojej duszy obumrzeć

Z mojego serca wyrasta pokrzywa

Która już dawno Cię sparzyła

Gdy brałaś moją miłość

Wierzyłaś mi

Że nie jestem wypełniony smutkiem jak trucizną

Tak, to ja, puste łoże

W którym nikt nie śni

Nawet dzień jest dla mnie mrokiem

Ja, moja Pani, jestem nieszczęśliwy




o zdjęć szkodliwości


zdjęcia są złe.
zdjęcia z wakacji są złe.
zdjęcia z wakacji, które minęły bezpowrotnie, na których i słońce i błękit są najgorsze!
stanowcze nie mówię tym zdjęciom ze słońcem i siestą w tle.
zwłaszcza gdy tło za oknem absolutnie nie ma z nimi nic wspólnego.








tu i tam


zachłanna chęć bycia wszędzie, a przeciez fizycznie to niemożliwe. jesteś albo tu albo tam, inaczej się nie da.
a abstrakcyjnie, niefizycznie, lirycznie, humanistycznie...
jesteś tu, ktoś jest tam i myśli w tej chwili o Tobie, w głowie roi sobie rozmowę z Tobą, Twoje odpowiedzi na jego pytania, Twoje zdziwienie na twarzy i uśmiech. gdzie w tej chwili jesteś tu czy tam?
a Ty? jesteś tu, tkwisz w tym miejscu jak kołek, ale kołek cierpliwy, pogodzony z losem kołka tkwiącego w jednym punkcie, który przed oczami ma wciąż te same widoki, tych samych ludzi, ale dzwonisz do kogoś kto jest tam.. i gdzie teraz jesteś? ha. mam Cię. tu i tam
i wcale nie jesteś zachłanny, kto widział kiedyś zachłannego kołka ;)






coś nowego

emi przypomniała mi o tym smutnym miejscu, smutnym bo takim je uczyniłam. a może to nie nostalgia tak wygląda tylko dzielenie włosa na czworo. a może wcale nie było nostalgicznie, tylko bełkotliwie. wiele możliwości, pozostawiam prawo wyboru czytającemu te słowa.
coś nowego
ale właściwie wszystko jest po staremu
mam pisać wiadomo-c0, a robię widać-co.
ech
może się przełamię następnym razem i napiszę, zupełnym przypadkiem opus vitae :]

dworzec. polska perspektywa językowa

w moim języku ojczystym słowo to, ma związek z dworem, a więc budynkiem, a więc przestrzenią zamkniętą, specjalną strefą, która oddziela podróżnych od reszty mieszkańców. czyni z nich ludzi szczególnych, wyjętych nieco spod (miejskiego) prawa. zameldowani są w innch miastach, w tym konkretnym, są tylko przejściowo. czekają na przesiadkę, ich myśli skierowane są ku miejscom, do których zdążają. jeśli czas oczekiwania nie jest zbyt długi, zwykle nie ryzykują wyjścia z dworca. nie chcą się spóźnić, bądź przeoczyć informacji dotyczącej ich pociągu. nie chcą wyjść do miasta, bo wiąże się to ze złamaniem niepisanej umowy, że są tu tylko na chwilę, że opuszczą to miejsce nie zostawiając po sobie żadnego śladu. nie chcą by miasto na nich wpłynęło, by ich zaciekawiło i sprawiło, że pojawi się chęć powrotu do niego, by stało się przedmiotem ich kolejnej wyprawy, a nie tylko punktem, który chcą jak najszybciej wypełnić i ruszyć w dalszą drogę z lub do domu.
zostają więc w środku. w gwarze ludzi, którzy tak jak oni są tu tylko po to by czekać na moment, w którym będą mogli opuścić to miejsce. czują się zmęczeni dłużącą się podróżą, zagrożeni przez obcych, po których nie można spodziewać się niczego dobrego, marzą o chwili spokoju, o kojącym, monotonnym stukocie kół pociągu. 
są różne dworce. niektóre przepełnione są śpieszącymi i zdezorientowanymi podróżnymi, inne prawie puste, na korytarzach, których głośnym echem odbijają się kroki przechodzącej osoby, która nie pasuje do scenerii opuszczonego, niepotrzebnego zdawałoby się budynku.




wypisujesz pocztówki, które w końcu trzeba będzie wysłać rodzinie i znajomym, którzy tęsknią nie-tęskniąc, z którymi rozmawiasz, a łzy płyną do oczu. Ty jesteś tu, a oni tam. Żyjecie w różnych światach połączeni pamięcią o wspólnej przeszłości i marzeniem o wspólnej przyszłości. Ale co sie dzieje z teraźniejszością? Tym tu i teraz? Jesteś sam wśród nowości. Nowych miejsc, zapachów, widoków, ludzi. Za każdym razem gdy wyjeżdzasz zaczynasz wszystko od nowa. Za każdym razem gdy wracasz kontynuujesz to, co przerwałeś przed wyjazdem. Ścierasz kurz  z półek, oddajesz książki do biblioteki, włączasz płytę, której nie wyjąłeś z odtwarzacza przed wyjazdem. Siadasz sobie wygodnie w fotelu i myślisz. Jestem w domu, wśród swoich. Spotykasz się z nimi, rozmawiacie, dzielicie się przeżyciami, gdy byliście od siebie oddaleni. Staracie się ułożyć wspólne teraz, z części przeżytych oddzielnie. Napawa Cię to smutkiem, myślisz, wiele mnie ominęło, przecież tak na prawdę chciałem być wtedy z nimi, a byłem sam lub co gorsza, z kimś innym, nowym. Ten nowy, który zdążył już stać się oswojonym, starym, jest teraz gdzieś tam. Jest tam, gdzie go zostawiłeś, lub wyruszył  dalej, bądź wrócił, tak jak Ty. Ciekawi Cię co się teraz z nim dzieje, jak on znosi spotkanie ze swoją przeszłością. A los się śmieje z Ciebie i wszystkich do Ciebie podobnych, chichocze bo lubisz podziały, które prowadzą Cię do smutku. Dzielisz czas i przestrzeń. Tu, tam. Teraz, wtedy. Z tym, z tamtym. Daleko, blisko. 

cykl dworcowy


Różne ludzie wybierają sposoby by dostać się z tu do tam. Tak się złożyło, że często z tutejszego peronu przenoszę się na tamtejszy po drodzę odwiedzając różne dworce i spędzając wiele godzin w podobnych do siebie pociągach. Pępkiem mojego podróżniczego świata jest dworzec Keleti. Zatłoczony, z ludźmi, którzy stoją o krok od wyprawy na dziki wschód i jeszcze dziksze południe. Myślący, żegnaj Europo, nie wiadomo co mnie czeka w Belgradzie, Bukareszcie, Stambule. Zdezorientowani słuchają węgierskich informacji starając się wyłapać chociażby nazwę miasta do którego chcą dotrzec. Dlatego ta tablica na samym środku, pomiędzy peronami, pomiędzy kasą miedzynarodową, a krajową jest tak ważna. Jest jak deska ratunkowa w morzu obych głosów. Wyczytasz na niej znaczącą tylko dla Ciebie, lub kilku, kilkunastu osób  nazwę miasta, numer peronu i biegniesz by zdążyć na pociąg, który zawiezie Cię do miejsca Twojego przeznaczenia. Przeznaczenia, które Ty wybrałeś w tej podróży.
Brzmi banalnie? To zapraszam na przejażdżkę - sam na sam z bagażem i kurczowo trzymanym biletem, bo akurat w tej piosence nie chodzi by wsiąść do pociągu bylejakiego. 
Pędź! Twój pociąg właśnie rusza!




quick flash-back


jeszcze chwilę pobawię się z przeszłością i obrazami jakie udało mi się utrwalić i pędzę do dnia dzisiejszego i jego wydarzeń, spotkań, wrażeń.
a dobre piwo nie jest złe, zwłaszcza gdy jest to Laško albo inny Lav.




bijelo dugme, belo magarče, beli svet




Opowieść o tym jak nie napisać pracy magisterskiej, przesiedzieć słoneczny dzień w czterech ścianach i czuć się jak kompletny osioł życiowy.  Powyższe słowa są oczywiście jedynie pretekstem do zamieszczenia zdjęcią pięknego zwierzęcia, które było tak miłe i zapozowało jak prawdziwy zawodowiec.
Pstryk!
Witamy w Macedonii i cieszymy się, że będziemy mogli Państwa gościć. Prosimy podziwiać widoki i wrócić do nas jak najszybciej!
Добродојдовте во Македонија!
Притајно, ајде чаооо :)








trzeba się jakoś otworzyć...

 ale to może następnym razem.
 jak na początek, wystarczy.