dworzec. polska perspektywa językowa

w moim języku ojczystym słowo to, ma związek z dworem, a więc budynkiem, a więc przestrzenią zamkniętą, specjalną strefą, która oddziela podróżnych od reszty mieszkańców. czyni z nich ludzi szczególnych, wyjętych nieco spod (miejskiego) prawa. zameldowani są w innch miastach, w tym konkretnym, są tylko przejściowo. czekają na przesiadkę, ich myśli skierowane są ku miejscom, do których zdążają. jeśli czas oczekiwania nie jest zbyt długi, zwykle nie ryzykują wyjścia z dworca. nie chcą się spóźnić, bądź przeoczyć informacji dotyczącej ich pociągu. nie chcą wyjść do miasta, bo wiąże się to ze złamaniem niepisanej umowy, że są tu tylko na chwilę, że opuszczą to miejsce nie zostawiając po sobie żadnego śladu. nie chcą by miasto na nich wpłynęło, by ich zaciekawiło i sprawiło, że pojawi się chęć powrotu do niego, by stało się przedmiotem ich kolejnej wyprawy, a nie tylko punktem, który chcą jak najszybciej wypełnić i ruszyć w dalszą drogę z lub do domu.
zostają więc w środku. w gwarze ludzi, którzy tak jak oni są tu tylko po to by czekać na moment, w którym będą mogli opuścić to miejsce. czują się zmęczeni dłużącą się podróżą, zagrożeni przez obcych, po których nie można spodziewać się niczego dobrego, marzą o chwili spokoju, o kojącym, monotonnym stukocie kół pociągu. 
są różne dworce. niektóre przepełnione są śpieszącymi i zdezorientowanymi podróżnymi, inne prawie puste, na korytarzach, których głośnym echem odbijają się kroki przechodzącej osoby, która nie pasuje do scenerii opuszczonego, niepotrzebnego zdawałoby się budynku.




wypisujesz pocztówki, które w końcu trzeba będzie wysłać rodzinie i znajomym, którzy tęsknią nie-tęskniąc, z którymi rozmawiasz, a łzy płyną do oczu. Ty jesteś tu, a oni tam. Żyjecie w różnych światach połączeni pamięcią o wspólnej przeszłości i marzeniem o wspólnej przyszłości. Ale co sie dzieje z teraźniejszością? Tym tu i teraz? Jesteś sam wśród nowości. Nowych miejsc, zapachów, widoków, ludzi. Za każdym razem gdy wyjeżdzasz zaczynasz wszystko od nowa. Za każdym razem gdy wracasz kontynuujesz to, co przerwałeś przed wyjazdem. Ścierasz kurz  z półek, oddajesz książki do biblioteki, włączasz płytę, której nie wyjąłeś z odtwarzacza przed wyjazdem. Siadasz sobie wygodnie w fotelu i myślisz. Jestem w domu, wśród swoich. Spotykasz się z nimi, rozmawiacie, dzielicie się przeżyciami, gdy byliście od siebie oddaleni. Staracie się ułożyć wspólne teraz, z części przeżytych oddzielnie. Napawa Cię to smutkiem, myślisz, wiele mnie ominęło, przecież tak na prawdę chciałem być wtedy z nimi, a byłem sam lub co gorsza, z kimś innym, nowym. Ten nowy, który zdążył już stać się oswojonym, starym, jest teraz gdzieś tam. Jest tam, gdzie go zostawiłeś, lub wyruszył  dalej, bądź wrócił, tak jak Ty. Ciekawi Cię co się teraz z nim dzieje, jak on znosi spotkanie ze swoją przeszłością. A los się śmieje z Ciebie i wszystkich do Ciebie podobnych, chichocze bo lubisz podziały, które prowadzą Cię do smutku. Dzielisz czas i przestrzeń. Tu, tam. Teraz, wtedy. Z tym, z tamtym. Daleko, blisko. 

cykl dworcowy


Różne ludzie wybierają sposoby by dostać się z tu do tam. Tak się złożyło, że często z tutejszego peronu przenoszę się na tamtejszy po drodzę odwiedzając różne dworce i spędzając wiele godzin w podobnych do siebie pociągach. Pępkiem mojego podróżniczego świata jest dworzec Keleti. Zatłoczony, z ludźmi, którzy stoją o krok od wyprawy na dziki wschód i jeszcze dziksze południe. Myślący, żegnaj Europo, nie wiadomo co mnie czeka w Belgradzie, Bukareszcie, Stambule. Zdezorientowani słuchają węgierskich informacji starając się wyłapać chociażby nazwę miasta do którego chcą dotrzec. Dlatego ta tablica na samym środku, pomiędzy peronami, pomiędzy kasą miedzynarodową, a krajową jest tak ważna. Jest jak deska ratunkowa w morzu obych głosów. Wyczytasz na niej znaczącą tylko dla Ciebie, lub kilku, kilkunastu osób  nazwę miasta, numer peronu i biegniesz by zdążyć na pociąg, który zawiezie Cię do miejsca Twojego przeznaczenia. Przeznaczenia, które Ty wybrałeś w tej podróży.
Brzmi banalnie? To zapraszam na przejażdżkę - sam na sam z bagażem i kurczowo trzymanym biletem, bo akurat w tej piosence nie chodzi by wsiąść do pociągu bylejakiego. 
Pędź! Twój pociąg właśnie rusza!




quick flash-back


jeszcze chwilę pobawię się z przeszłością i obrazami jakie udało mi się utrwalić i pędzę do dnia dzisiejszego i jego wydarzeń, spotkań, wrażeń.
a dobre piwo nie jest złe, zwłaszcza gdy jest to Laško albo inny Lav.




bijelo dugme, belo magarče, beli svet




Opowieść o tym jak nie napisać pracy magisterskiej, przesiedzieć słoneczny dzień w czterech ścianach i czuć się jak kompletny osioł życiowy.  Powyższe słowa są oczywiście jedynie pretekstem do zamieszczenia zdjęcią pięknego zwierzęcia, które było tak miłe i zapozowało jak prawdziwy zawodowiec.
Pstryk!
Witamy w Macedonii i cieszymy się, że będziemy mogli Państwa gościć. Prosimy podziwiać widoki i wrócić do nas jak najszybciej!
Добродојдовте во Македонија!
Притајно, ајде чаооо :)








trzeba się jakoś otworzyć...

 ale to może następnym razem.
 jak na początek, wystarczy.