męska perspektywa

kolejne tłumaczenie bośniackiego smutku. tym razem Bacila je sve niz rijeku.

Kwitła pośród ogrodu jak najpiękniejszy kwiat

Jak część fantazji i muzyki

Słuchała mojej ostatniej piosenki, którą śpiewałem jej

Teraz mówię żegnaj, a była moim całym światem

Przeszła przez moje sny i była chwilą

Całym ciałem była moja, a ja byłem jej

Nosiła naszą miłość, naszego szczęścia pierwszy kwiat

Wszystko to rzuciła do rzeki

I poszła w daleki świat

Ale dzisiejszej nocy powinna usłyszeć i poczuć ból

Pieśni, którą śpiewam jej, tylko jej

Na zawsze niech nosi w sercu znak

Życia, które odrzuciła

Niech usłyszy ból pieśni, którą śpiewam jej, tylko jej

Na zawsze niech nosi w sercu znak

Życia, które odrzuciła


co ciekawe, utwór nie jest jedynie o rozstaniu i smutku po nim. mężczyzna nie może sie pogodzić z tym, że kobieta zrezygnowała z niego i dziecka, które miało się narodzić. niechcący problem abrocji się pojawił, o którą na Bałkanach nietrudno.

bliżej słowa

jest taki piękny utwór Kopriva. chciałam go przybliżyć słowem i przetłumaczyć. w oryginale brzmi cudownie, śpiewany i słuchany brzmi przepięknie i teraz się zastanawiam czy to tylko wina nieudolnego tłumaczenia czy może uczucia, jeśli je wziąć pod lupę są banalne, a problemy śmieszne.
a może tak mi się tylko wydaje.

Gdybyś nie zawierzyła mi kiedyś

Nie czułabyś się teraz pusta i opuszczona

Jak ziemia pragnąca deszczu

Jak matka oczekująca dziecka

Czekając pozwoliłaś Twojej duszy obumrzeć

Z mojego serca wyrasta pokrzywa

Która już dawno Cię sparzyła

Gdy brałaś moją miłość

Wierzyłaś mi

Że nie jestem wypełniony smutkiem jak trucizną

Tak, to ja, puste łoże

W którym nikt nie śni

Nawet dzień jest dla mnie mrokiem

Ja, moja Pani, jestem nieszczęśliwy




o zdjęć szkodliwości


zdjęcia są złe.
zdjęcia z wakacji są złe.
zdjęcia z wakacji, które minęły bezpowrotnie, na których i słońce i błękit są najgorsze!
stanowcze nie mówię tym zdjęciom ze słońcem i siestą w tle.
zwłaszcza gdy tło za oknem absolutnie nie ma z nimi nic wspólnego.








tu i tam


zachłanna chęć bycia wszędzie, a przeciez fizycznie to niemożliwe. jesteś albo tu albo tam, inaczej się nie da.
a abstrakcyjnie, niefizycznie, lirycznie, humanistycznie...
jesteś tu, ktoś jest tam i myśli w tej chwili o Tobie, w głowie roi sobie rozmowę z Tobą, Twoje odpowiedzi na jego pytania, Twoje zdziwienie na twarzy i uśmiech. gdzie w tej chwili jesteś tu czy tam?
a Ty? jesteś tu, tkwisz w tym miejscu jak kołek, ale kołek cierpliwy, pogodzony z losem kołka tkwiącego w jednym punkcie, który przed oczami ma wciąż te same widoki, tych samych ludzi, ale dzwonisz do kogoś kto jest tam.. i gdzie teraz jesteś? ha. mam Cię. tu i tam
i wcale nie jesteś zachłanny, kto widział kiedyś zachłannego kołka ;)






coś nowego

emi przypomniała mi o tym smutnym miejscu, smutnym bo takim je uczyniłam. a może to nie nostalgia tak wygląda tylko dzielenie włosa na czworo. a może wcale nie było nostalgicznie, tylko bełkotliwie. wiele możliwości, pozostawiam prawo wyboru czytającemu te słowa.
coś nowego
ale właściwie wszystko jest po staremu
mam pisać wiadomo-c0, a robię widać-co.
ech
może się przełamię następnym razem i napiszę, zupełnym przypadkiem opus vitae :]