długa przerwa - krótka myśl

cóż można napisać po dwóch latach przerwy. to tak jak spotkanie po latach, co tam słychać; wszystko dobrze/ew. stara bieda/; super że Cię w końcu widzę; to odezwij się; ty też zadzwoń; do zobaczenia! nic nie wnosi, oprócz poczucia, że coś się skończyło i wracać nie ma do czego. a jak jest w tym przypadku? można podjąć przerwany przed laty /brzmi majestatycznie/ wątek melancholii i pleść dalej swój kilim /jeszcze żebym to ja umiała!/ czy bardziej swojską makatkę. w życiu sporo się zmienia, kolejne tam stało się moim tu, zupełnie bez mojej ingerencji. jestem w nowym tu, ze starym wciąż mnie łączą grube nici /kilimu?!;)/ i tylko logistycznie jest ciężko te miejsca ze sobą połączyć. i tylko do celu wciąż daleko, tylko celu wciąż nie znam.